"Dzikość serca"
Jeśli wyznanie miłosne, to tylko w takim stylu, w jakim robi to Sailor Ripley w "Dzikości serca" Lyncha. Każda laska chciałaby, aby facet zaśpiewał jej w knajpie kawałek Elvisa. Sailor i Lula to prawdziwa mieszanka wybuchowa. On -zawadiaka z morderstwem na koncie i wężową kurtką na karku. Ona - nieco ekscentryczna, nieco naiwna, ale bardzo romantyczna. Wyruszają w szaloną podróż, a ich śladem podążają wynajęci przez matkę dziewczyny prywatny detektyw i etatowy zabijaka. Koniec końców, finał jest jak najbardziej szczęśliwy, bo filmy o wielkiej miłości powinny kończyć się dobrze. I znowu Elvis. "Love Me Tender". Napisy końcowe. Dziękujemy za uwagę. Złota Palma w Cannes i nominacja do Oscara. Za oryginalność z pewnością, bo jest to stary dobry Lynch, którego kochamy. Kino drogi i sensacja ociekające mocną erotyką, i ta tajemnicza lynchowska droga, a w tle... jakże by inaczej, boskie "Wicked Game" oczywiście. To musi robić wrażenie. I robi. Na deser pięknie podany Willem Dafoe w roli Bobby'ego Peru.