"Requiem dla snu"

Ludzki umysł jest nieodgadniony. Człowiek sam nie wie, co mu w duszy gra, a kiedy się o tym dowiaduje, często jest to prawda okrutna. "Requiem dla snu" Aronofsky'ego to taki właśnie film - straszny i smutny. Wbija w fotel i odbiera chęć do powiedzenia czegokolwiek. Słowa są zbędne. Wystarczą emocje i oczy szeroko rozszerzone w niemym geście przerażenia. Troje ludzi, trzy historie - jak nisko można się stoczyć do piekła urządzonego we własnej głowie. Niespełnione marzenia, frustracje, senny koszmar, który nie wiadomo kiedy staje się rzeczywistością. Początkowo widz jest tylko obserwatorem, ale gdy na ekranie pojawiają się napisy końcowe, nagle sobie uświadamia, że tak naprawdę przez cały czas tkwił w środku wszystkiego. Sugestywna muzyka oraz zasługujące na najwyższe uznanie zdjęcia potęgujące szok, jakiego reżyser nie oszczędza widzowi. Najpierw film toczy się swoim normalnym rytmem, ale im bliżej jego końca, tym bardziej przypomina teledysk - urwane sceny, krótkie ujęcia, ostre cięcia.

odkurzacze samsung - mieszkanie warszawa - darmowe strony flash - serwery - elewacje - Kasyno online - Kasyno